WIELKANOC ZDROWA I WESOŁA

Mały poradnik Doliny Smaku. Jak zdrowo i wesoło przeżyć Wielkanoc? 

„Zdrowych i wesołych” – takich świąt sobie i innym życzymy i przy odrobinie wysiłku, takie właśnie możemy mieć. A o to lista składników, z którymi nadchodząca Wielkanoc na pewno nam się upiecze.

Koniec porządków

Co posprzątane, to posprzątane. Co nie, to nie i nie ma sensu na siłę przemieniać domu w sterylne laboratorium. Zofia Wydro, lasowiaczka z Baranowa Sandomierskiego wspomina, że przed laty bielono w domach przed Wielkim Czwartkiem ściany, bo po całej zimie, były czarne od dymu. Współczesne kuchnie i piece nie kopcą, więc wystarczy dom porządnie odkurzyć, przewietrzyć i przeprać firanki w dobrym proszku, który rozniesie nam po domu aromat wiosennej świeżości. Porządne porządkami warto odłożyć do czasu aż za oknem zrobi się naprawdę ciepło.

Szlaban na zakupy

Na kilkanaście godzin przed rezurekcją nie warto już także robić wypraw po kolejne zakupy. Święta Wielkiej Nocy trwają dwa dni, czyli dokładnie tyle, ile każdy inny weekend. Obawy przed tym, że mogłoby czegoś w tym czasie zabraknąć są tym bardziej nieuzasadnione, że lodówka już prawie się nie domyka, a zamierzamy jeszcze pójść w gości.
– W czasach naszych dziadków, tuż przed świętami każdy miał coś do zrobienia i dla zapewnienia spokoju i pomyślności domu, nikt się od obowiązków nie wykręcał – wspomina lasowiaczka. – Nie było to jednak bieganie po sklepach, ale zdobienie jaj, robienie wypieków i przygotowywanie innych potraw. Czynności te wprowadzały do domu spokój i piękne zapachy.

Sprawdzone przepisy

Okres przedświąteczny nie jest dobrym czasem na kulinarne eksperymenty. Czasu jest mało, a grafik napięty. Warto stawiać na sprawdzone potrawy. A takich najlepiej szukać w rodzinnych książkach kucharskich i przygotować z tradycyjnych składników. Gotujmy to, co nam smakuje i co potrafimy zrobić z zamkniętymi oczami. – Na wielkanocnym stole doskonale sprawdzają się pieczenie i potrawy z podrobów, w tym oczywiście pasztety. Jeśli chcemy pofantazjować, zróbmy to z sosami i sałatkami. Rozmiar strat o wiele mniejszy, a i więcej sposobów na zatarcie śladów porażki – radzi Agata Kubik, mistrz kuchni z Zespołu Zamkowo – Parkowego w Krasiczynie.

Żebro w koszyczku

Podczas przygotowań do świąt, warto przypomnieć sobie ludowe zwyczaje, które nasi dziadkowie traktowali bardzo poważnie i gdyby żyli, nie pozwoliliby nam się z nich śmiać. Jeśli jest w nich bowiem choć odrobina prawdy, to nie powinniśmy o nich zapominać.
– Zawartość święconki, którą w sobotę, wierni zanosili do kościoła, była ściśle określona. Nikt nie zaryzykowałby pominięcia, któregokolwiek ze składników. W koszyczku nie mogło zabraknąć kiełbasy, jajek, soli, chrzanu, ale i solidnego żebra – wspomina Józefa Marzec, lasowiaczka z Baranowa Sandomierskiego – Nieważne, że wystawało spod serwetki, ważne, że chroniło przed kuleniem.
W Wielką Sobotę rozstrzygała się też przyszłość wielu panien. Dzień przed Zmartwychwstaniem próbowały one pisankami wykupić u chłopaków skradzione im dzień wcześniej podczas porannej kąpieli spódnice. Jeśli chłopak nie przyjął jajka, nie było szans na zamążpójście.

Kolorowe nalewki

Tradycja polskich świąt wielkanocnych nakazuje, by na stole zagościły nalewki. Mówi się, że najczęściej trunki te robią panowie, ale piją panie. A przez to, że raczej sączy się je niż pije, są idealne na rodzinne spotkania. – Nalewki można robić niemal ze wszystkiego. Na Wielkanoc polecam nalewki z herbaty, kawy, pigwy, miodu, śliwki, zielonych orzechów i tradycyjnej wiśni – mówi Agata Kubik – Każdym z tych smaków możemy rozkoszować podniebienia i będą one doskonałym dodatkiem do ciężkostrawnych dań mięsnych oraz kalorycznych ciast. Picie nalewek w Wielkanoc to żaden współczesny wymysł, to tradycja polskiej kuchni dworskiej. Warto ją więc uszanować.

Spacer z refleksją

Nie ma mowy o świętowaniu Wielkiej Nocy bez odwiedzenia Grobu Pańskiego. Przeżywamy największe chrześcijańskie święto i tylko pokłon oddany Zmartwychwstałemu da nam odczuć, że to, co się wokół nas dzieje, to coś więcej niż obrzędowe rytuały. Progi świątyń warto zresztą w tym okresie przekraczać wielokrotnie. Bo tak, jak niepojętą tajemnicą jest samo wstanie Jezusa z martwych, tak i to, że nie znajdziemy dwóch takich samych jego grobów. Rodzinny spacer, podczas którego odpoczniemy od świątecznego stołu i znajdziemy chwilę na religijną refleksję odróżni ten niezwykły weekend od reszty wolnych dni w roku.

tekst: Małgorzata Rokoszewska, fot.: Bogdan Myśliwiec

   

Monika